niedziela, 31 maja 2009

Multiple Clothing

Wyścig kosmiczny w latach sześćdziesiątych miał duży wpływ na postrzeganie ciała i jego związków z technologią. Ta niejednoznaczna relacja pobudzała wyobraźnię artystów i projektantów. Cybernetyka ze względu na związek z procesem komunikacji okazała się szczególnie inspirująca. W 1965 roku brytyjski artysta konceptualny Stephen Willats zaprojektował serię ubrań składających się z różnych elementów, które można było komponować w dowolny sposób. Projekt nosił nazwę MULTIPLE CLOTHING. Sukienki z tworzywa PCV nazwane Variable Sheets miały być „nowym rodzajem rzeczywistości”, częścią „cybernetycznej wizji świata”. Idea nieustannej cyrkulacji informacji została wykorzystana do stworzenia ubrań, za pomocą których można się komunikować wysyłając informacje poprzez zmienne konfiguracje poszczególnych części stroju. Próba komunikacji przez ubrania była dla Willats’a możliwością zgłębiania w sztuce i modzie idei społecznej wymiany. Nabywanie i składanie poszczególnych części według woli noszącego dawało możliwość wyrażenia samego siebie.



projekt sukienki z PCV: Variable Sheets


sukienka z PCV: Variable Sheets


źródło: www.showstudio.com/projects/multiclothing/start.html

czwartek, 28 maja 2009

ubranie-mieszkanie

„O ile ubranie jest przedłużeniem naszej skóry, służącym do przechowywania, a także regulacji ciepła i energii naszego ciała, o tyle mieszkanie jest zbiorowym narzędziem do osiągania tego samego celu w wypadku rodziny i grupy. Mieszkanie jako schronienie jest przedłużeniem naszych mechanizmów kontroli ciepłoty ciała – zbiorową skórą, czyli ubraniem”[1].

Ubranie jest pierwszą skorupą człowieka, jego pierwszym schronieniem. Naturalnym przedłużeniem ubioru jest mieszkanie. Projekt Suitaloon grupy Archigram realizuje pomysł ubrania i mieszkania w jednym. Rozmywa on granicę pomiędzy różnymi rodzajami fizycznego zamknięcia, czy to poprzez budynki czy ubrania. Przeznaczony jest dla jednej osoby. W każdej chwili może zostać dosłownie napompowany w razie potrzeby lub chęci znalezienia się wewnątrz – w domu. Projekt zaprezentowany został w 1968 roku na Mediolańskim Triennale przez Michaela Webba i Davida Greene’a. Przeznaczony dla współczesnego człowieka-nomada, który chcąc przeżyć w dzisiejszym przepełnionym świecie, nosi go zawsze przy sobie, a raczej na sobie. Mały świat – mieszkanie jako przedłużenie skóry, schron. To przenośne, nadające się do noszenia „mieszkanie” stanowi schronienie nie tylko w sensie dosłownym, chroni również przed niepokojącą współczesnością. Pojawia się paradoks: coraz częściej tworzy się projekty oparte na nowych technologiach, by chronić nas przed światem wykorzystującym te same technologie w innych obszarach. Ten sam środek zostaje wykorzystywany do tworzenia i do ochrony przed samym sobą. Dla siebie i przeciwko sobie.

[1] M. McLuhan, Zrozumieć media. Przedłużenia człowieka, Warszawa 2004, s. 179.



projekt Suitaloon, 1967


suitaloon, Triennale, Mediolan 1968




zdjęcie z wystawy Wymiar Architektury*

*wystawa w ramach XI Międzynarodowego Triennale Architektury, Bunkier Sztuki, Kraków 09.04.2009 - 19.04.2009.

piątek, 22 maja 2009

Nie szata zdobi człowieka

Ubranie pośredniczy między ciałem ludzkim a otoczeniem. Stanowi bezpośrednie przedłużenie ciała. Jak pisał Marshall McLuhan: „Ubranie, jako przedłużenie skóry, może być postrzegane zarówno jako narzędzie sterowania ciepłotą ciała, jak i jako środek określenia się w społeczeństwie”[1]. Jak określa nas ubranie, które wygląda jak nagie ciało? Zakrywa czy odkrywa?

„Kolekcja wiosna/lato” to tytuł cyklu prac Nicole Tran Ba Vang. Złudzenie powoduje, że nie jesteśmy pewni czy modelka jest ubrana czy zupełnie naga. Granica między ciałem, a ubraniem staje się niejasna. Może nie jest aż tak ważna? „Iluzja tworzy rzeczywistość fikcyjną, jednak rzeczywistość. Obracamy się w świecie nieprawdy, złudzeń, mistyfikacji, lecz to świat realny, namacalnie obecny”[2]. A może w trompe l’oeil wcale nie chodzi o udawanie. Może najważniejszy jest właśnie moment odkrycia fikcji, która ma łudzić oko realnością? Może ważna jest właśnie rozkosz samego rozpoznania, odkrycia ułudy?

[1] M. McLuhan, Zrozumieć media. Przedłużenia człowieka, Warszawa 2004, s. 173.
[2] J. Olek, Najprawdziwsza nieprawda, Artluk. Sztuka na Spad, Kwartalnik 1 (11) 2009, s. 10.



kolekcja wiosna/lato 2001

kolekcja wiosna/lato 2000

wtorek, 19 maja 2009

Wielkie pranie




żabki do prania z domu towarowego w Kazimierzy Wielkiej (woj. świętokrzyskie)

niedziela, 17 maja 2009

Wonderland?

Wonderland to tytuł filmu Nicka Knighta. Pokazuje on efekt współpracy projektantki Helen Storey z Tonym Ryanem, chemikiem zajmującym się polimerami. Rezultatem wielomiesięcznych eksperymentów jest biodegradowalna odzież, roztapiająca się w wodzie. Jak możemy się przekonać ubrania mają nie tylko tę niezwykła cechę, ale są również ciekawe pod względem estetycznym. Sukienka rozpływająca się w wodzie jest tylko jedną z prac tego duetu poruszającą temat ekologii i eko-etyki w życiu. Ogromna nadprodukcja ubrań w dzisiejszych czasach może zostać zrównoważona poprzez wykorzystanie nowych technologii do tworzenia przyjaznych dla środowiska materiałów. Badania prowadzone na styku nauki i mody mogą zaowocować całkowitą zmianą myślenia o modzie w ogóle. Możliwość bezproblemowego pozbywania się ubrania może spowodować na przykład przyspieszenie tempa zmian w ramach obowiązujących w danym sezonie trendów. Motto „zużyj i wyrzuć” nabiera nowego znaczenia...







czwartek, 14 maja 2009

Hussein Chalayan w Design Museum

Design Museum w Londynie zorganizowało wystawę poświęconą Husseinowi Chalayanowi. W kilkunastu salach zaprezentowany został piętnastoletni dorobek projektanta. Wystawa łączy ubrania, instalacje, fotografie i video – co oddaje intermedialny charakter całej jego twórczości. Jak sam przyznaje: „My work is a reaction to things that happen in the world - history, anthropology, science, technology - it represents a merging of all these worlds which is what makes the work unique. I enjoy creating bridges between different worlds and disciplines”[1].

Prace zostały umieszczone w zupełnie nowym kontekście. Zaprezentowane w przestrzeni innej niż pokaz mody zostały uwolnione od balastu narosłych wokół nich koncepcji i interpretacji. Mogą być interesujące dla każdego, kto odwiedzi muzeum, a nie tylko dla znawców twórczości projektanta. Manekiny, na których umieszczono ubrania ingerują w przestrzeń galerii. Nie są w nią wrzucone, nie tworzą szklanych wysp, ale przystosowują ją do własnych potrzeb. Podglądamy je w zastanym ruchu, przy różnych pracach wewnątrz sal wystawowych. Na przykład przy malowaniu ścian.


kolekcja PANORAMICS, autumn/winter 1998


MANIFEST DESTINY, spring/summer 2003

Wystawie słowo towarzyszy tylko na wstępie. Nie ma ani opisów, ani komentarzy do kolekcji czy filmów. Nie został wydany również katalog wystawy. Brak tego typu wskazówek jest nieprzypadkowy. Dzięki temu wystawa staje się lżejsza a praca Husseina Chalayana może być postrzegana znacznie szerzej. Zaczyna istnieć jako zjawisko przynależne do sfery sztuki, w obrębie której łączą się różne strategie prezentacji i różne języki wyrazu.

[1] http://www.designmuseum.org/design/hussein-chalayan.



INERTIA, spring/summer 2009


AFTER WORDS, autumn/winter 2000


GEOTROPICS, spring/summer 1999


AIRBORN, autumn/winter 2007


KINSHIP JOURNEYS, autumn/winter 2003

niedziela, 10 maja 2009

the future of british fashion

How would you define British fashion today and what do you think happen in the future? Tak brzmi podpis zdjęcia Wolfganga Tillmansa niemieckiego fotografa, który mieszka i pracuje w Wielkiej Brytanii. Zdjęcie kojarzy się z fotografią Alexandra Gardnera z 1865 roku, które zamieścił w swojej książce Roland Barthes. Zdjęcie jest podpisane w ten sposób : „Już nie żyje i wkrótce umrze”. Zarówno w pierwszym przypadku jak i drugim o znaczeniu zdjęcia decyduje podpis.

Wolfgang Tillmans z dystansem odnosi się do otaczającej go rzeczywistości. Zauważa to co zwykłe, codzienne, a czasem tak trudno dostrzegalne. Komentarz nie tylko kształtuje, ale także buduje znaczenie tego zdjęcia z 1990 roku. Czy tak właśnie wygląda przeciętny Brytyjczyk, a nie tak jak chciałyby go widzieć kolorowe czasopisma? A może brytyjska moda na przestrzeni prawie dwudziestu lat zmieniła się tak bardzo, że zdjęcie straciło swą kąśliwą aktualność? A jak Ty opisałabyś/opisałbyś modę w Polsce?

How would you define British fashion today and what do you think happen in the future?

Wolfgang Tillmans, the future of british fashion, 1990


Alexander Gardner, 1865
Już nie żyje i wkrótce umrze

piątek, 8 maja 2009

Wybiegi wybiegów

Ważnym składnikiem pokazów mody jest przestrzeń. Może być podzielona na scenę i na wi­downię, co determinuje sposób patrzenia i odbierania. Ta przestrzenna parcelacja uniemożliwia widowni dostrzeżenie szczegółów, wykończeń prezentowanych ubrań. Przestrzeń pokazu mody jest za­projektowana dla widza zbiorowego. Ten całkowity rozdział pomiędzy widzem a spektaklem powoduje, że widz tkwiąc w ciemności staje się „wyizolowany, ale prze­cież tkwiący w ludzkiej ciżbie, pew­nej wspólnocie dusz, biorący udział we wspólnym uczestnictwie, pogłębiającym jeszcze jego uczestnictwo indywidu­alne”[1]. Taki podział przestrzeni występuje często u Husseina Chalayana, ale również w ostatnim pokazie polskiego projektanta Tomasza Ossolińskiego (który odbył się w Teatrze Wielkim w Warszawie).

Przestrzeń może zostać skonstruowana w taki sposób by widzowie czuli fizycznie obecność modelek i projektów. Widownia włączona jest w przestrzeń sceny – nie ma tu wyraźnego oddzielenia tych porząd­ków. Dobrym przykładem mogą być kolekcje Maison Martin Margiela prezentowane w małych pomieszczeniach czy nawet w przestrzeni mieszkania. Widzowie kłębią się pod ścianami, w dusznych kory­tarzach. Szum rozmów i szeptów mie­sza się z muzyką. Modelki w różnym wieku i różnej postury odbijają zróżnico­wanie widowni. Pokaz ma charakter ponie­kąd „konspiracyjny”, nieoficjalny. Widownia nie jest pewna tego, co może się wydarzyć, pokaz zdaje się być do pew­nego stopnia improwizowany. Inny charakter mają pokazy Johna Galliano dla domu mody Dior. Przy zachowaniu zasady niepodzielności widowni i sceny projektant projektuje całą sytuację sce­niczną (fot.). Możemy tutaj mó­wić raczej o reżyserowaniu, którego pod­stawą jest konkretna historia. Galliano tworzy opowieść, która ma zostać ode­grana na scenie przez modelki. Ich gra ma wciągnąć widownię w zaprojekto­wane zdarzenie. Widz, wprowadzony w odpowiednią atmosferę przyjmuje rolę aktywnego partnera i tym samym włącza się w odgrywaną sytuację.

[1] E. Morin, Dusza kina, [w:] Film i audiowizualność w kulturze. Zagadnienia i wybór tekstów, red. J. Bocheńska, I, Kurz, S. Kuśmierczyk, Warszawa 2002.



John Galliano dla Diora, plan przejścia modelek


John Galliano dla Diora, makieta pokazu

środa, 6 maja 2009

Dior w Operetce

Fabuła Operetki Witolda Gombrowicza zorganizowana została wokół tematu mody i stroju. W odwiedziny z Paryża na zamek Himalaj przyjeżdża sam słynny Fior, światowy mistrz i dyktator mody męsko-damskiej. Imię projektanta nie jest przypadkowe. Gombrowicz inspirował się rzeczywistą postacią tkwiącą w samym sercu świata mody – Christianem Diorem (Fior – Dior). Mistrz wszakże niepewny jest i trwożny: jakąż modę ustanowić, jaką sylwetkę lansować, gdy Czasy niejasne, schyłkowe, złowrogie i nie wiadomo, ku czemu prze Historia? Projektant jako jednostka wybitna ma dyktować nowe trendy, przewidywać przyszłość. Cóż z tego jeśli przyszłość budzi w nim przerażenie? Groteska, którą osiąga Gombrowicz stosując formę operetki, służy ukazaniu przemian świata w XX wieku. Świata, czyli także mody. Potworność historii i jej nieprzewidywalność ma swoje konsekwencje w stroju. Stąd pytanie czy za lat dziesięć nogawki będą w użyciu?

Historia...
Ja Fior! Ja mistrz! Ja Fior!
Nowy dać wygląd człowiekowi! Jaki?
O, łatwo było dawnym mistrzom tworzyć!
A dziś jest ciężko…
Co będzie za lat pięć, dziesięć, piętnaście? Co czas
przyniesie? Jak pędzi czas…
O, jak mnie męczy czas, którego nie znam!
Przyszłość zawarta w mej teraźniejszości…
Nieodgadniony kształcie!
Rosja… Anglia… Polityka morska…Delcassé… Bałkany…
Socjalizm… Kronprinz… Dokąd? Jak? W jakim kierun-
ku? Ku czemu? Jakąż nogawkę mam zaproponować, gdy
nie wiem, czy za lat dziesięć nogawki będą w użyciu?
A może z piórek lub metalowych kółek będzie ten
przyszły strój? Przyszłość…
Przyszłość jest czarną dziurą, czas jest niewiadomy
Historia nie ma twarzy![1]

[1] W. Gombrowicz, Operetka, [w:] Dramaty,Wydawnictwo Literackie, Kraków 2001, s.267


Christian Dior
źródło: www.fashion-forum.org/images/designers/christian-dior.jpg

wtorek, 5 maja 2009

Maszyna do szycia


stary mural reklamowy firmy ELDOM w Krakowie przy ulicy Starowiślnej

niedziela, 3 maja 2009

Zasiew 33

Autor: Teresa Murak
Tytuł: Zasiew 33
Rok: 1975
Materiał: rzeżucha, gaza, woda

Teresa Murak jest artystką, której prace wyróżnia oryginalny materiał – rzeżucha. W latach 70. tworzyła cykl „zasiewów”. Do tego projektu zalicza się praca pt. „Zasiew 33”. Zapis filmowy działania z 1975 roku można obecnie oglądać w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie (do 06.09.09). Jest to pamiętnik, w którym artystka dzień po dniu opisuje pracę nad sukienką z rzeżuchy. Słyszymy i widzimy ile czułości wkłada w tę hodowlę. „Podlewam co godzinę, nie śpię. Doglądam, świecę światło.” albo „Staram się im [kiełkom] pomóc dokładając wilgotną gazę. Nie skutkuje”. Mamy okazję oglądać zapis zmysłowego doświadczenia. Ważny jest sam proces, nie tylko cel, który chce osiągnąć. Jak sama mówi: „Każdorazowo chcę przekraczać materialność, by unaoczniać to, co niewidzialne, poszukuję obszaru duchowego, a nie uroku powierzchowności”[1]. Artystka poświęca roślinie dużo czasu, cierpliwości: „Rośnie. Podlewam. Myślę o niej”. Jest to próba wyjścia poza jedynie materialne znaczenie ubrania w stronę czegoś głębszego, bliższego naturze. Forma hodowli jako ubrania ma duże znaczenie. Jest to coś z czym można nawiązać bezpośredni, cielesny kontakt. Artystka odbiera naturę całą sobą. Po jedenastu dniach ubiera koszulę z rzeżuchy. „Przyjmuję rośliny na swoje ciało. Moment połączenia będzie trwał aż do zmęczenia. Chcę wytrwać jak najdłużej.”

Projekt Teresy Murak to proces organicznego tworzenia. Artystka wykorzystuje siły natury do wykonania żywej sukni. Po ponad dwudziestu latach Martin Margiela odwołuje się do podobnej koncepcji. O ile praca Murak jest zapisem powoływania do życia o tyle projekt Margieli jest zapisem destrukcji. W 1997 roku w instalacji na wystawie ‘9/4/1615’ w Museum Boijmans Van Beuningen w Rotterdamie zostały zaprezentowane ubrania poddane warunkom atmosferycznym. Wystawione na manekinach części garderoby stopniowo zaczęły ulegać procesom gnilnym. Pomysł Martina Margieli był grą pomiędzy tym co organiczne i nieorganiczne, żywe i martwe. W projekcie nastąpiło „spektakularne odwrócenie normalnej sytuacji, w której żyjąca kobieta nosi nieorganiczną odzież, na taką gdzie żyjąca odzież jest noszona przez krawieckiego manekina”[2].

[1]Wywiad z Teresą Murak przeprowadzony w maju 2008 przez Michała Mencfela, Artluk. Sztuka na spad, Kwartalnik 4/2008.
[2]C. Evans, Fashion at the edge: spectacle, modernity and deathliness, New Haven, Londyn 2007.





koszula z rzeżuchy


Teresa Murak w kapturze z rzeżuchy


źródła: http://www.galeriabwa.bydgoszcz.pl/popup_art.php?id=228 http://www.artkontakt.pl/Teresa_Murak-ar-1993.html