poniedziałek, 28 grudnia 2009

Charles LeDray "Mens Suits"

Charles LeDray jest 59 letnim artystą, który spędził ostatnie trzy lata w swoim małym nowojorskim studio. Przez ten czas zajmował się szyciem męskich płaszczy, marynarek, koszul, spodni i krawatów. Być może Toulouse-Lautrec zmieścił by się we te ubrania, bo trzeba wiedzieć, że nie są w standardowym rozmiarze. LeDray już wcześniej eksperymentował z rozmiarem wykonywanych przez siebie przedmiotów. Jednym z ostsnich jego projektów jest szklana witryna, w której umieścił "nieskończoną" ilość (około dwóch tysięcy) maleńkich przedmiotów. Były to między innymi porcelanowe wazony, biżuteria, meble.

Projekt Mens Suits składa się z ubrań uszytych ręcznie w pomniejszonej skali, ale z ogromną precyzją. Głównym surowcem były ubrania pochodzące z second-handów. Z jednej strony wiemy, że ktoś nosił te ubrania, były czyjeś, z drugiej - lilipucia skala ubrań wyklucza możliwość noszenia ich obecnie. Mimo to czekają na wieszakach, na półkach, aż ktoś założy je ponownie.

LeDray jest tegorocznym zwycięzcą H+F Fashion Award przydzielanej przez H+ F Fashion on the Edge Foundation dla projektanta lub artysty, który w swoich pracach nowatorsko łączy modę i sztukę. Projekt Mens Suits można oglądać do 10 stycznia 2010 w Museum Boijmans Van Beuningen w Rotterdamie.

Uwaga! Na zdjęciach z wystawy nie dostrzega się pomniejszenia, jakiego dokonał artysta.Tym większe zaskoczenie jak bardzo dopracowane są szczegóły.








piątek, 18 grudnia 2009

Louis Vuitton. Art, Fashion and Architecture

Wśród wielu ciekawych pozycji opublikowanych przez wydawnictwo Rizzoli takich jak "Maison Martin Margiela", "Madelaine Vionnet" (do paryskiej wystawy) czy "Purple Anthology" warto zwrócić uwagę na antologię "Louis Vuitton. Art, Fashion and Architecture".

Firma zaczynała swoją działalność od sprzedaży walizek i kufrów podróżnych jeszcze w XIX wieku, by następnie wejść na rynek ubrań. Na 400 stronach książki przedstawione zostały związki mody ze sztuką i architekturą. Antologia opisuje współpracę domu mody z około 80 artystami takimi jak Andree Putman, Martin Parr czy Takashi Murakami. Partnerzy Louis'a Vuittona burzą granicę pomiędzy sztuką a marketingiem.

Przykładem może być galeria sztuki - Espace Culturel umieszczona w paryskim sklepie Louis Vuitton na Champ-Elysees. Czasem czeka się w kolejce by specjalną windą obitą czarnym materiałem, w zupełnej ciemności wjechać na piętro, gdzie mieści się galeria. Słowa Worhola wydają się dzisiaj prorocze: Wszystkie sklepy staną się muzeami a wszystkie muzea - sklepami.

Zdarza się, że Louis Vuitton nawiązuje z artystami bliższą współpracę. W 1988 Sol LeWitt, Arman i Sandro Cha zaprojektowali jedwabne chusty. W 1996 Vivienne Westwood stworzyła dla domu mody torbę podobnie jak Rei Kawakubo w 2008 roku. W 2001 roku Vanessa Beecroft (znana ze swych kontrowersyjnych performanców) zmieniła logo LV przy za pomocą dwóch nagich kobiet, a w 2005 roku z okazji otwarcia nowego butiku w Paryżu obok torebek Louis Vuitton ustawiła nagie kobiety.






Arman


Rei Kawakubo



Vanessa Beecroft


Vanessa Beecroft

źródła: http://www.louis-vuitton-review.com; http://de51gn.com; http://www.wallpaper.com, http://luxury-events-berlin.com; http://www.artnet.com.

czwartek, 10 grudnia 2009

Etyka w modzie

W minioną środę (09.12.09) w warszawskim klubie Powiększenie odbyło się inauguracyjne spotkanie Clean Clothes Polska. Polska platforma międzynarodowej kampanii CCC jest koalicją czterech organizacji: Grupy eFTe Warszawa, Kolalicji KARAT, Polskiej Akcji Humanitarnej oraz Związku Stowarzyszeń Polska Zielona Sieć. Do ich głównych celów należy działanie na rzecz poprawy warunków pracy w światowym rynku odzieżowo-tekstylnym. Ma się do tego przyczynić między innymi zwiększenie odpowiedzialności społecznej nie tylko firm, ale również konsumentów.

Na spotkaniu został zaprezentowany film oparty na rozmowie z Kalponą Aker, pracownicą Bangladesh Center of Workers Solidarity. Kalpona Aker pracowała kiedyś w dużej fabryce odzieżowej w Bangladeszu. Obecnie w swoich wystąpieniach stara się przybliżyć innym trudną sytuację pracowników szyjących nasze ubrania. W czasie spotkania wystąpiła również Marcella Kraay z międzynarodowego sekretariatu Clean Clothes Campaign.

Nie są to pierwsze w Polsce działania związane z etyczną modą. Od 2007 roku realizowany jest projekt "Modnie i etycznie" Polskiej Akcji Humanitarnej. W jego ramach odbywały się warsztaty i wykłady,a ostatnio (w dniach 10-12 grudnia) w Toruniu miała miejsce konferencja "Społeczna odpowiedzialność biznesu. Moda, manipulacja czy strategia?". Program zakończy się w przyszłym roku.

Jak wspominała Marcella Kraay kampania CCC odnosi sukcesy, a świadomość konsumentów i firm jest coraz większa. Mimo to działania nie do końca przekładają się na realną sytuację. Wielkie koncerny odzieżowe bardzo często nie interesują się ludźmi, którzy są na końcu łańcucha produkcji. Z pewnością ich uwagę osłabia oddalenie fabryk od ośrodków decyzyjnych. Ludzie nie wiedzą, a często wcale nie chcą się dowiedzieć, jak wygląda praca ludzi w fabrykach oddalonych o setki kilometrów. Dlatego też wiele firm nie bierze odpowiedzialności za to co dzieje się w fabrykach, w których szyją ubrania. Przykładem dużej firmy, która zdecydowała się kontrolować tę sytuację jest Nike. Jest jedno "ale". Aby nie było żadnych wątpliwości powinni to robić niezależni obserwatorzy, niestety, w przypadku Nike są to pracownicy firmy.

Przy okazji warto sięgnąć do książki "Etyczne dylematy na rynku odzieżowo-tekstylnym" pod redakcją Moniki Malinowskiej-Olszowy (Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2009).









niedziela, 15 listopada 2009

Hyères 2010

W dniach 30 kwietnia - 3 maj 2010 odbędzie się już 25 Międzynarodowy Festiwal Mody i Fotografii (FESTIVAL INTERNATIONAL DE MODE ET PHOTOGRAPHIE), którego założycielem jest Jean-Pierre Blanc. Festiwal od 1986 roku organizowany jest przez Stwowarzyszenie villa Noailles FIAMH (Association villa Noailles FIAMH) i odbywa się w małej francuskiej miejscowości Hyères. W ramach festiwalu można zobaczyć liczne wystawy, uczestniczyć w panelach dyskusynych, ale najbardziej znanym punktem w programie są dwa konkursy - modowy i fotograficzny. Z licznych zgłoszeń nadsyłanych do 25 listopada (do 4 grudnia musi zostać przesłane dossier) wybranych zostaje 10 projektantów mody i 10 fotografów. Każdy z nich prezentuje swoją kolekcję publicznie (nie tylko dla jury) w formie pokazu mody, a w przypadku fotografów - wystawy. Potem zostaje wybrany zwycięzca. Główna nagroda to niebagatela 15 000 euro.

O renomie konkursu najlepiej świadczą nazwiska osób uczestniczących w festiwalu. Są to między innymi: Victor&Rolf, Gaspard Yurkievich, Henrik Vibskov, Alexandre Mattieu, Sandra Backlund czy Jean-Paul Lespagnard. Wśród jury zasiadały nie mniejsze sławy: Martin Margiela, Hussein Chalayan, Helmut Lang, Jean-Paul Gaultier czy Ann Demeulemeester. Ścisłe powiązanie festiwalu z przemysłem modowym jest jego najważniejszą cechą. W ciągu czterech dni festiwalu projektanci mają szanse nawiązać kontakt z "rynkiem mody".

Jak mówi sam założyciel: "Trudno to wyjaśnić, ale prawdą jest, że pewne szkoły uczestniczą w festiwalu a inne nie. Weźmy za przykład Belgię. La Cambre jest bardzo często reprezentowana, ale warto wiedzieć, że kadra nauczycielska tej szkoły namawia swoich studentów do wzięcia udziału w konkursie. Mamy niewiele zgłoszeń ze szkoły w Antwerpii (...), gdzie nie ma aż takiej spontaniczności i studenci sami wykazują się inicjatywą". Mimo to czasy się zmieniają i na konkurs zgłasza się coraz więcej studentów z mniej znanych ośrodków.










Viktor&Rolf "Salon Europeen des Jeunes Stylistes" zaprezentowana w 1993 roku na festiwalu Hyères

źródło: fashionstock.blog114.fc2.com/page-1.html

poniedziałek, 2 listopada 2009

Modelki Pawła Althamera

26 października w warszawskiej Zachęcie odbył się wernisaż wystawy Portret XXI wieku. Otworzył ją pokaz mody pt. Modelki, którego pomysłodawcą był Paweł Althamer. Pierwsza odsłona projektu miała miejsce w 2006 roku podczas wystawy Demos kratos - władza ludu w Fabryce Trzciny. Zaproszone zostały dziewczyny i kobiety z warszawskiej Pragi, które miały zaprezentować się we własnych strojach. Do pokazu pomogli im przygotować się profesjonalni makijażyści. "Akcja ta towarzyszyła wystawie odnoszącej się do idei demokracji i jej funkcjonowania w Polsce".

Do tegorocznego pokazu również zostały zaproszone "piękne dziewczyny i panie mieszkające na Pradze". Makijarzyści i fryzjerzy z Wyższej Szkoły Artystycznej w Warszawie przygotowali Modelki do wyjścia. Pokaz podzielony był na dwie części. W pierwszej swoje prace zaprezentowali uczniowie Aktywnego Studium Plastycznego Technik Teatralno-Filmowych. Dopiero w drugiej części zaprezentowały się Panie z Pragi w strojach z własej szafy. Według Pawła Althamera "dziewczęta praskie bardzo dbają o swój wygląd i warto pokazać ich indywidualny styl przy okazji wystawy w Zachęcie". Pytanie brzmi czy naprawdę warto?

Czy praskie dziewczyny mają jakiś specjalny, odmienny styl? Wydaje się raczej mało prawdopodobne. Bo czym on w takim razie miałby się charakteryzować? Czy powiedzenie, że "dziewczęta praskie bardzo dbają o swój wygląd" jest czymś wyjątkowym właśnie dla Pragi? Podkreślenie tego faktu zdaje się sugerować, że dla większości warszawiaków nie było to takie oczywiste... I może stąd właśnie Olivier Janiak w roli prowadzącego wieczór? Gwiazda, która miała podnieść rangę pokazu mody, w którym modelkami są zwykłe dziewczyny.



jedna z Modelek w czasie pokazu


praca uczniów Aktywnego Studium Plastycznego

źródło: http://www.artinfo.pl/?pid=events&sp=relation&id=11951&lng=1

niedziela, 1 listopada 2009

ku pamięci


pierwszy nagłówek bloga (o4 marzec - 01 listopad 2009)

poniedziałek, 26 października 2009

PLATO'S ATLANTIS

Najnowszy pokaz Alexandra McQueena nosi tytuł "Plato's Atlantis". Projektant jest jednym z twórców prezentujących na pokazach mody coś więcej niż tylko ubranie. Pokaz mody jest tutaj rodzajem spektaklu osnutego wokół jakiejś fabuły czy tematu.

Opowieść o mitycznym kontynencie - Atlantydzie znamy właśnie z opisu Platona w dialogach Timajos i Krytias. Wyjątkowo rozwinięta cywilizacja miała zginąć w skutek licznych kataklizmów. Ale jaki ma to związek z projektami ubrań McQueena? Wydaje się, że całkiem duży. Najbardziej efektowne są tkaniny, a mówiąc dokładniej sam druk. Łączy on w sobie elementy zwierzęcej skóry, pancerza, futra, ale także wody, lawy, barw ziemi. Projekty wyglądają tak jakby zostały wydobyte być może właśnie z zaginionej Atlantydy. Takie wrażenie potęgowane jest użyciem dwóch kamer umieszczonych na automatycznych samobieżnych wózkach, które poruszają się po szynach ułożonych wzdłuż wybiegu. Nie są one bynajmniej tylko dodatkiem czy koniecznym elementem technologicznym, ale wprost przeciwnie wydają się być pełnoprawnymi aktorami (modelkami?) odgrywającymi wyreżyserowaną przez McQueena historię. Obraz rejestrowany przez ciągle poruszające się kamery wyświetlany jest w czasie rzeczywistym na ogromny ekran rozciągnięty w głębi wybiegu dając widzom wgląd w perspektywę „z wybiegu”.

Połączenie na pokazie wysokiej technologii i szlachetnych tkanin imitujących drukiem naturalne formy odsyła nas wprost do mitycznej, wysoko rozwiniętej cywilizacji. Idąc dalej tym tropem możemy powiedzieć, że kolekcja (a może projektowanie w ogóle) nie jest efektem kreacji tylko raczej procesem odkrywania czegoś co już jest lub było na nowo.

film z pokazu można obejrzeć na stronie: http://www.alexandermcqueen.com/int/en/corporate/archive2010_ss_womensp.aspx


mapa z 1689 roku autorstwa Athanasiusa Kirchera wskazująca położenie Atlantydy


wybieg przed rozpoczęciem pokazu



wtorek, 6 października 2009

XS Labs

XS Labs zostało założone w 2002 roku przez Joannę Berzowską. Jest to studio projektowe zajmujące się innowacjami w zakresie elektronicznych tekstyliów i reagujących na bodźce zewnętrzne ubrań. W studio powstają prototypy ubrań zdolnych zmieniać kolory, kształt i teksturę. Nowe rozwiązania w zakresie elektronicznych tekstyliów pochodzą z połączenia tradycyjnych technik produkcji materiałów i współczesnych materiałów , które posiadają różne elektryczno-mechaniczne właściwości.

Przykładem tych poszukiwań może być praca zatytułowana "The Scorpions". Są to ubrania, które poruszają się i zmieniają kształt. Twórcy porównują je do antropomorficznych pasożytów żyjących na swoim gospodarzu. Ubrania oddychają i pulsują dzięki wewnętrznemu oprogramowaniu. Jak mówią projektanci - ubrania przez nich stworzone mają swoją osobowość, obawy i pragnienia.

Równie ciekawą pracą jest "Krakow Weaving". To elektroniczna tkanina zmieniająca kolor. Stworzona z przewodzących prąd splotów, które zmieniają kolor pod wpływem zmiany temperatury. Postaci na tkaninie zmieniają kolor z czarnego na transparentny. Projekt nawiązuje do mechanizmów ludzkiej pamięci, którą mażna interpretować jako ekran. Z czasem wspomnienia o wydarzeniach, o osobach płowieją i znikają.





The Skorpions




Krakow Weaving

źródło: http://www.xslabs.net/
polecam również blog: http://xslabs.blogspot.com/

wtorek, 22 września 2009

Roy Villevoye

Roy Villevoye pojechał do Papui-Nowej Gwinei pierwszy raz w 1992 roku. Później wielokrotnie wracał do Asmat – regionu położonego na południu wyspy. Holenderskiego artystę zainteresował sposób w jaki ubierają się tubylcy. Asmatczycy tradycyjnie ubierali się raczej skąpo ze względu na panujący w tym regionie klimat. Jak twierdzi Gosewijn van Beek Europejczyk widzi lub wyobraża sobie Gwinejczyków jako „grupę ludzi, która ma wciąż silne poczucie wspólnoty, zażyłości, opartej na wspólnych wartościach i zwyczajach będących rezultatem wielowiekowej adaptacji do środowiska”[1]. Autentyczny sposób życia mógłby z łatwością zostać przeciwstawiony powierzchownej zachodniej modzie, masowej konsumpcji czy indywidualizmowi. Roy Villevoye pokazał coś co zdaje się temu wizerunkowi całkowicie przeczyć. W muzeum etnograficznym w Leiden (Holandia) umieścił serię koszulek będących własnością Asmatczyków, ich codziennym ubiorem. Wystawę uzupełniały zdjęcia tubylców w ich koszulkach. Artysta w ten sposób pokazał mechanizm myślenia o nas samych i o innych.

W pracy Roya Villevoye’a skonfrontowani zostajemy z wizerunkiem Gwinejczyka, który zupełnie nie przystaje do naszych uprzednich wyobrażeń. Zdjęcie przedstawia ubogiego człowieka ubranego w zachodni sposób. Dodatkowo koszulki są celowo podziurawione, ponacinane na różne sposoby. Świadczy to raczej o indywidualizacji stroju niż o uniformizacji. Dodatkowo trzeba przyznać, że t-shirt jest wytworem zachodniej (czy jak kto woli amerykańskiej) kultury. Czy w takim razie powinniśmy się wstydzić „bo to nasze działania sprawiły, że tacy ludzie pragną dóbr których tak naprawdę nie potrzebują, za które nie mogą zapłacić lub których nie potrafią właściwie użyć”[2]? Możemy załamać ręce nad procesem globalizacji i stopniowej homogenizacji świata, która sprawi, że lokalne tradycje całkowicie znikną. Możemy również poszukać wkładu tradycyjnej kultury Asmatczyków w ich sposobie noszenia zachodnich wytworów.

Warto zwrócić uwagę na sposób w jaki Gwinejczycy użyli koszulek. Poprzez nacięcia i rozdarcia uczynili je swoimi. Można w nich upatrywać śladów metod skaryfikacyjnych. Być może wzory są rodzajem pozostałości po tych praktykach? Co ciekawe kobiety nakładały koszulki na wierzch ubrania. Zachodni element i w tym przypadku został użyty w sposób właściwy dla innej kultury. Nastąpiło tu interesujące odwrócenie. Koszulka źródłowo była noszona pod ubraniem jako bielizna, a dopiero około roku 1950 zyskała popularność jako część ubioru wierzchniego. Kobiety w Nowej Gwinei odwróciły to co na zachodzie pierwotnie nosiło się pod spodem na wierzch swojego ubrania. To co pierwotnie miało zostać zakryte stało się widzialne.

[1] Gosewijn van Beek, Culture in Shreds, [w:] Global Fashion/Local Tradition, [red.] J. Brand, J. Teunissen, 2005 UITGEVERIJ TERRA LANNOO BV, s. 140.
[2] Ibidem.


wystawa w muzeum etnograficznym w Leiden


zdjęcie mieszkańca Papui-Nowej Gwinei

wtorek, 15 września 2009

Madeleine Vionnet

W śród projektantów mody okresu międzywojnia Madeleine Vionnet jest jedną z mniej znanych kreatorek. Wystawa w Muzeum Les Arts Decoratifs w Paryżu pt. Madeleine Vionnet, puriste de la mode próbuje przybliżyć publiczności jej dorobek. Nazywana była "architektem mody", jako pierwsza wprowadziła ukośne cięcie do sztuki krawieckiej. Czerpała inspiracje z kultury greckiej, a także z kreacji scenicznych takich tancerek jak Loie Fuller czy Isabela Duncan.

Oprócz pięknych projektów Vionnet godne uwagi są również rozwiązania wystawiennicze użyte przez Muzeum. Sukienki jak zwykle są umieszczone za szybą skrzętnie oddzielającą je od publiczności. Nowością są cyfrowe ramki umieszczone pod każdym projektem. Dzięki nim wystawa została uzupełniona zdjęciami modelek w sukienkach i rysunkami projektów. Dodatkowo na ścinach zawisły telewizory plazmowe, gdzie zwizualizowany został proces tworzenia dwóch sukienek.

Projekty Madeleine Vionnet zaskakują świeżością. Po obejrzeniu wystawy zrozumiałe staje się dlaczego są ciągłą inspiracją dla takich projektantów jak Azzedine Alaïa, Issey Miyake czy Sofia Kokosalaki.

wystawa czynna do 31 stycznia 2010 r.


logo firmy zaprojektowane przez Ernesto Michahelles, 1922


Madeleine Vionnet przy pracy


sukienka nr 4557

niedziela, 30 sierpnia 2009

Talking About...

Alexander Fury stworzył cztery (a może jest ich jeszcze więcej?) krótkie filmy z udziałem siebie jako mówiącego i obiektu, o którym mówi. Obiektem nazywam przedstawione części garderoby - żakiet Alexandra McQueena, sukienkę projektu Nicolasa Ghesquière dla Balenciagi, sukienkę Marios'a Schwaba i reprezentację żakietu projektu Martina Margieli. Posługuję się słowem obiekt by zwrócić uwagę na zmianę kontekstu, w którym umieszczona została każda z tych części garderoby. Moda, mimo że oficjalnie uznanawana za część sztuki jest kategorią, której niechętnie przyznaje się status czegoś więcej niż zwykły towar. Z jednej strony jej związki ze sztuką są znane i oczywiste, z drugiej uznanie jej za obiekt sztuki jest często negowane. Temat warty rozmowy, ale w Polsce właściwie nieobecny.

Alexander Fury potrakował te cztery towary jako coś więcej. Poprzez "wyjęcie" ich z pokazu mody, "zdjęcie" z ciała, na którym zawsze są oceniane nadał sens ich samym. W każdym z filmów połączył dwie perspektywy, dwa sposoby mówienia o modzie. Pierwszą z jej części jest sfera wizualna - czyli konstrukcja, materiał i tym podobne; drugą cały bagaż kulturowy i socjologiczny. Zwrócenie uwagi na te aspekty mody w kilkuminutowych filmach uzmysławiają jak wiele treści zapisanych jest w jednej części garderoby. Ach strach pomyśleć ile się tam jeszcze kryje!!!

Alex Fury o:
Martin Margiela
Marios Schwab
Balenciaga
Alexander McQueen

czwartek, 6 sierpnia 2009

Islamska Barbie

Ma na imię Rozanne. Jest klonem Barbie dla młodych muzułmanek mieszkających na Zachodzie. Ma być dla nich wzorem zachowania tradycyjnych wartości w rozpasanej kulturze zachodu. Reklamuje się ją jako alternatywę dla hedonistycznej Barbie - "bardziej szkodliwej niż amerykańskie pociski".

Rozanne nie jest wyjątkiem. W Iranie sprzedaje się bliźniaczy duet Dara i Sandra, w Syrii lalka o imieniu Fulla. Wszystkie one reprezentują strojem muzułmańskie wartości. W przeciwieństwie do Barbie seksualność Rozanne jest ukryta. Ma na sobie chustę zakrywającą włosy (hijab) oraz długą sięgającą kostek szatę (jilbab). Co ciekawe do lalki dołączony jest również strój, który młoda muzułmańska dziewczyna może zakładać w domu, gdzie "Rozanne uwielbia przebierać się w najmodniejsze stroje". W opozycji do Barbie i jej Kena Rozanne nie ma chłopaka.

Można zaryzykować stwierdzenie, że po ataku na Twin Towers międzynarodową twarzą kulturowego "innego" w Zachodnich mediach stał się Muzułmanin. Jest to zazwyczaj dosyć stereotypowy wizerunek reprezentowany przede wszystkim właśnie przez kobietę w zakrywającym ciało "uniformie". Muzułmanie promują i sprzedają z powodzeniem ten stereotyp pod postacią lalki Rozanne. Tworzą tym samym stereotyp stereotypu.





wtorek, 28 lipca 2009

Black Issue

Do lipcowego numeru włoskiego Vogue'a dołączny został dodatek pt. Black Issue poświęcony lalce Barbie. Jej debiut odbył się 9 marca 1959 roku w Nowym Jorku. Jak nietrudno policzyć - w tym roku przypadają jej pięćdziesiąte urodziny. Pierwsza czarna lalka Barbie została zaprezentowana w 1967 roku jako Black Francie, potem były Christie i July, by w 1980 roku oficjalnie wprowadzić na rynek "Black Barbie". Osiągnęła status ikony tworząc pewną fantazję w miejsce prawdziwej kobiety. Ta najbardziej znana na świecie lalka w historii była cichym świadkiem przemian w wyglądzie i stylu w zgodzie ze zmianami trendów w realnym świecie. Co chwila aktualizowana, w nowym stroju i z nowymi akcesoriami stała się figurą wyrażającą "ducha czasu". W przyszłości Barbie ma się stać czymś znacznie ważniejszym. Miałaby wyrażać ważne idee, zabrać głos w sprawach dotyczących na przykład ekologii.

Trudno powiedzieć czy ten plan się powiedzie. Barbie pierwotnie była elementem kultury wizualnej, ekranem na który projektowana była kobiecość. Kobiecość, warto dodać, nie problematyzowana. Produkt zbiorowej wyobraźni, którego dalekich konsekwencji można się dopatrywać na przykład w operacjach plastycznych. Kobiecość zestereotypizowana i szeroko reprodukowana.

wtorek, 21 lipca 2009

The Sartorialist

Jest jednym z najczęściej odwiedzanych blogów. Składa się z samych zdjęć (czasami okraszone krótkim komentarzem), które pokazują ludzi z (prawie) całego świata - głównie Nowy jork, Paryż, Londyn i Mediolan podczas tygodni mody. Autorem bloga jest Scott Schuman. Należy do grona ludzi, którzy śledzą modę na ulicy robiąc zdjęcia "zwykłym ludziom". Trudno mówić o osobach na jego zdjęciach jako o zwykłych, gdyż są to najczęściej ludzie związani z modą zawodowo. Zdjęcia Schumana zostały wydane właśnie w formie książki przez wydawnictwo Penguin Group.

Przewodnik jak stać się celem The Sartorialist dostępny tu.



Poszukiwanie trendów na ulicy nie jest niczym nowym. W Polsce w latach sześćdziesiątych Wojciech Plewiński fotografował do reportaży o modzie Barbary Hoff i Janiny Ipohorskiej (tygodnik "Przekrój") przypadkowo napotkane na ulicy dziewczyny. Zdjęcia "kociaków" pojawiające się na okładkach tego czasopisma były ewenementem w ówczesnej polskiej prasie.

środa, 15 lipca 2009

La Maison de Pupee

W zabytkowej przestrzeni Historisch Museum Arnhem w ramach Biennale Mody prezentowana była wystawa pod tytułem La Maison de Pupee. W ośmiu salach przedstawiono projekty projektantów takich jak Bernhard Willhelm, Cosmic Wonder, Maison Martin Margiela, Sandra Backlund czy House of Worth.

Pierwsza z sal została nazwana PARLOUR (pochodzi z francuskiego słowa parloir - parler - czyli mówić). Współcześnie mówi się tak o pokoju dziennym. Pod koniec XIX wieku był to oficjalny pokój gdzie przyjmowało się gości tylko na specjalne okazje, w niedzielę, a który w zwykły dzień tygodnia był zamykany. Projekty Bernharda Willhelma wyraźnie sięgają stylistyką wstecz. Męskie manekiny ubrane zostały w opinające rajstopy, pantofle z kokardami a te połączone z turbanami i wschodnimi tkaninami. Pokój urzeka dekoracyjnością, opływa luksusem.


Bernhard Willhelm

Druga sala to ARMOIRE (fr. szafa). Armarium to podręczna biblioteka klasztorna, będąca księgozbiorem czytanym codziennie prze zakonników. Kuratorzy połączyli ten pomysł podręcznej biblioteki, zbioru z garderobą, która w pewnym sensie spełnia podobne funkcje. "Pod ręką" znalazły się tutaj projekty m. in. Maison Martin Margiela z kolekcji Artisanal. Są to kolekcje tworzone w odpowiedzi na haute couture w tradycyjnym systemie mody. Termin "luksus" zmienia tu swoje znaczenie. Kolekcje Artisanal tworzone przez MMM nie charakteryzują się, jak zwykło się uważać, wysoką jakością użytych materiałów, ale liczbą godzin spędzonych przy wykonaniu jednego ubrania.


Maison Martin Margiela

Sala trzecia została nazwana HERBIER co znaczy zielnik czyli zbiór zasuszonych roślin lub rycin. Znajdujemy tu zestaw różnych organicznych form stworzonych przez Sandrę Backlund. Autorka przyznaje, że projekty wykonuje ręcznie sama (sic!) z małą pomocą matki. Ceny prac wahają się od 900 do 1700 euro.


Sandra Backlund




SANCTUAIRE czyli kapliczka to nazwa czwartej sali.


Fong Leng


Andrea Cammarosano



Piąta sala to SALON, w którym obowiązkowo umieszczono dywany - dosłownie i w przenośni. Część kolekcji Seliny Parr pod nazwą O.T.O.H (On the other hand) stanowią projekty nawiązujące estetyką do koców, narzut czy dywanów tkanych ręcznie.


Selina Parr

MORGUE to między innymi areszt (fr.). O projektach Andrea Ayala Closa pisałam już w poprzednim poście. Skojarzenie z aresztem, odosobnieniem będącym konsekwencją bariery wytworzonej poprzez akt zakrycia twarzy wydaje się nieuniknione. Ubranie jako zniewolenie.


Andrea Ayala Closa






Ostatnia sala OBSERWATOIRE czyli obserwatorium (fr.). Obiekty umieszczone w tym pokoju w różny sposób wiążą się z nauką czy fantastyką naukową. Projekty Japonki Yuima Nakazato nazwane "Wooden Dimension" skonstruowane są z twardych materiałów - różnego rodzaju metalów. Niepokoją, kojarząc się ze stechnicyzowaną wizją człowieka i mody.


Yuima Nakazato